Turok

Każdy starszy gracz zapewne pamięta hit z przed wielu lat. Stary Turok w dniu swojej premiery był czymś niesamowitym. W 1998 na świecie ukazała się bowiem gra, która jak na tamte czasy miała kolosalne wymagania: Pentium 233MHz, 32MB RAM, akcelerator 3D. Wielu graczy mogło pomarzyć o grze bowiem produkt ten jako jeden z pierwszych wymagał wspomnianego akceleratora 3D. Osoby, które miały przyjemność zagrać były zachwycone. W 2008 roku wydano next-genową wersję Turoka. Czy dalej trzyma poziom?

W takiej sytuacji znajdziemy się nie raz. Aby ocalić skórę trzeba wciskać odpowiedni przycisk

Zacznijmy od fabuły. Jak na typowy shooter jest całkiem przyzwoita. Historia opowiedziana w grze jest dość ciekawa, ale nic poza tym. Postaram się ją krótko streścić. Naszym zadaniem jest pojmanie niejakiego Kane’a – groźnego przestępcy, przywódcę Wilczego stada. Naszym zadaniem jest wytropienie skurczybyka i pojmanie go. Misja jest o tyle ciekawa, ponieważ bohater którym sterujemy – Turok jest byłym członkiem owej organizacji. Z tego powodu reszta drużyny nie darzy go miłością braterską. Patrzą na niego kantem oka, coś tam o nim szepczą. Te niemiłą atmosferę obserwujemy na statku kosmicznym, który jest już prawie u celu. Niestety przebiegły Kane puszcza nam na powitanie rakietę i statek zostaje zestrzelony. Wiele osób z oddziału ginie a Turok wraz z nielicznymi ocalałymi przystępuje do eksploracji planety. Naszym głównym celem staje się przetrwanie i ucieczka z planety, na której czas się zatrzymał i… dalej żyją dinozaury.

Szybko znajdujemy pierwszą broń – nóż. Owe narzędzie jest bardzo skuteczne i świetnie spisuje się w walce. Jeśli naszym przeciwnikiem jest dinozaur to przy zbliżeniu sie do niego możemy wykonać brutalny finisher – krew bryzga na lewo i prawo. Inna sytuacja jest z ludźmi, których też spotkamy na swojej drodze. Aby cichaczem pozbyć się przeciwnika należy podejść go od tylca i bach… brutalny finisher? No niestety nie. Z ludzi nie bryzga krew a… iskry! Obawiano się, że gra będzie zbyt brutalna i zrezygnowano z tego rozwiązania. Szkoda. Ogółem nóż to diabelnie skuteczna broń – czasami aż za bardzo, co potrafi zirytować. Z ciekawszych broni należy wymienić także łuk. Służy jako snajperka. Po strzale jesteśmy nie wykrywalni. Wyśmienicie sprawdza się przeciwko ludziom – w starciach z dinusiami jest praktycznie bezużyteczny, ponieważ gady poruszają się zbyt szybko, a strzał jest mało i nie można ich wyjmować z zabitych przeciwników. Również trochę szkoda. Poza tym mamy do dyspozycji jeszcze karabiny, strzelby, działka pulsowe, miniguny czy rakietnicę. Nie zabrakło również granatów. Głupi jest fakt, że bohater nie potrafi biegać ani się skradać – porusza się żwawo. Jedyne co umie to kucać, skakać, wspinać się po drabinie i otwierać drzwi.

T-Rex wyręczył nas w walce z wrogami. Wystarczy go tylko odpowiednio nakierować…

Jak już trochę wyżej wspomniałem na naszej drodze staną zarówno ludzie jak i dinozaury oraz robaki w wersji XXL. Wśród ludzi nie ma wielkiego zróżnicowania – żołnierze wyglądają praktycznie tak samo, a jedyne co ich różni to dzierżona broń. W większości przypadków posiadają karabiny i strzelby ale czasem zdarzy się przeciwnik solidnie zapuszkowany w twardego armora z kosiarą w ręku. Ich sztuczna inteligencja stoi na wysokim poziomie – gdy nas zauważą celnie strzelają i starają się współpracować, chociaż niekiedy zdarzy się, że się gdzieś zaklinują. Jeśli chodzi o dinozaury to też szału nie ma ale bynajmniej w różnych rejonach nieco się różnią ubarwieniem. W lesie są zielonkawe natomiast w jaskiniach przybierają szare kolory. Głownie spotykanym dinozaurem jest Raptor, którego niektórzy powinni skojarzyć z filmu ”Park Jurajski”. Atakują w grupie, są zacięte i łatwo nie odpuszczają. Nie raz potrafią wyskoczyć na bohatera z krzaków co podnosi nam poziom ciśnienia. Są jeszcze dinozaury znacznie większe od raptorów – pokonanie takiego wymaga sporo amunicji i sprytu. Gdy jesteśmy uzbrojeni w strzelbę, która potrafi strzelać flarami, to możemy zwabić dinozaury na naszym przeciwniku i obserwować dalszy bieg wydarzeń. Są też nieszkodliwe roślinożerne stwory, które jedynie mogą stratować gracza, gdy ten podejdzie za blisko. Głównym bossem, którego w grze wielokrotnie ujrzymy a nawet dwa razy zmierzymy jest oczywiście siejący grozę i zniszczenie T-Rex. Pojedynki z nim są emocjonujące i widowiskowe. Poza tym planetę zamieszkują jeszcze gigantyczne skorpiony, które są bardzo wrażliwe na ogień. Raz zmierzymy się nawet z gigantycznym wężem morskim.

Teraz słów kilka o grafice. Ostatnio jest moda na produkcje na silniku Unreal Engie 3. Turok oczywiście korzysta z tego rozwiązania. Mamy więc do czynienia ze szczelnie pozamykanymi korytarzami – do celu prowadzi tylko jedna droga więc nie sposób się zgubić. Sama grafika jest nierówna. Z jednej strony świetne modele postaci i dinozaurów, kontra brzydka dżungla i 2 wymiarowa trawa, która prezentuje się nie dzisiejszo. W grze, w której większa część akcji dzieje się w zalesionym terenie to wielki i niedopuszczalny minus. Grafika nie rekompensuje wysokich wymagań sprzętowych. Optymalizacja nie jest za dobra – gra potrafi się paskudnie przyciąć bez powodu. Mimo że jest dość krótka, poziomy są liniowe, grafika średnia, a optymalizacja nie należy do najlepszych to zajmuje nie wiem jakim cudem aż 2 płyty DVD, a po instalacji na dysku aż 18 GB! Rozumiem, że GTA 4 z otwartym światem i masą możliwości tyle zajmuje ale liniowa gra na 7-10 godzin grania? No litości. Nie pomaga też fakt, że mamy możliwość zagrania przez sieć. Graczy jest mało, a serwery wyglądają jak mój portfel – są puste. Tryb multi nie wnosi żadnych nowość więc raczej nie zagrzejecie tam miejsca. Fizyka gry jest w miarę dobra. Olbrzymią frajdę sprawia oglądanie poruszających się dinozaurów, które reagują na nasze poczynania. Wybuchy wyglądają ładnie ale jest ich trochę mało. Produkt został w całości spolszczony ale dość nieudolnie. Mimo, że postaci jest kilka to niektórym bohaterom jeden aktor podkładał głos. W sumie w polonizacji udział wzięło…8 aktorów! Teksty nie są najwyższych lotów, brak w nich uczuć czy emocji.

Podsumowując Turok to przeciętna gra, której twórcy sądzili, że znaną marką przyciągnął miliony fanów staro szkolnych gier. Na dzisiejsze możliwości mogli zrobić to znacznie lepiej. Zagrać warto, zwłaszcza że obecnie kosztuje jakieś 20 zł i kto wie czy kiedyś nie pojawi się w jakimś czasopiśmie. Gra zdecydowanie jednorazowego użytku, na dwa, góra trzy wieczory. Typowy średniak na 60%.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *